sobota, 29 listopada 2014

rozdział 4

Wstałam z łóżka i ubrałam swoje cudowne ubranie i włożyłam co potrzebowałam do małej
torby. Wzięłam ją i wyszłam na dwór gdzie na mnie czekali na mnie wszyscy. Mój koń
był przywiązany do drzewa. Podeszłam do niego i od wiązałam 
go i powiesiłam broń przy siodle-Gotowa?- spytał Dawid -Tak- powiedziałam spojrzałam się na
niego -Dobra wsiadamy!- Krzykną Loki. Wsiadłam na mojego konia .
-No dalej Diament- Szepnęłam do konia, a on ruszył przodem.



*DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
*NIALL POV

Podjechałem do dziewczyny i jechałem przez kilka minut koło niej.-Coś się stało?-
Spytała zwracając się do mnie -Eeeeeeee... no raczej nie- odpowiedziałem na jej pytanie
-To co jest?- zadała mi nowe pytanie
-No wiesz zastanawiałem się czy....- przerwałem na chwile
-czy.....?- pospieszyła mnie
-Czy mogła byś zdjąć maskę?- spytałem spoglądając na nią
-Nie- powiedziała oschle i odjechała, podjechała do Dawida.
Spojrzałem w dół i oraz posmutniałem.
-Ej stary co jest?-spojrzałem w stronę Harrego- Nic -spróbowałem się uśmiechnąć ale nic z tego
 nie wyszło- no przecież widzę- powiedział mój kumpel- ej no serio nic się nie stało- próbowałem dalej go
zwieść- mnie się nie da zwieść- namawiała mię do wyznania mu co mnie gryzie
-aaaa tylko chciałem...- 'powiedzieć czy nie powiedzieć czy nie'
-no co chciałeś?- pośpieszył mnie mój towarzysz
-.. chciałem tylko ją poznać bliżej- wyszeptałem
-Chciałeś zdobyć jej zaufanie?!- zadrwił ze mnie -Ja w przeciwieństwie do ciebie i reszty naszej gromady coś próbowałem- odpowiedziałem loczkowi -Dobra dobra. Nie gniewaj się stary-  próbował mnie uspokoić
-Ale dla czego odjechała ?- zapytał się -Bo zrobiłem bardzo głupi ruch- odpowiedziałem mu na pytanie
-A jaki to był głupi ruch?- dalej się dopytywał - poprosiłem żeby mi pokazała twarz- wyszeptałem nie słyszalnie . On tylko pokiwała głową. Jechaliśmy tak jakiś czas-Drużyna zobaczymy się w gospodzie- krzykną Loki i gdzieś pojechał. -Ej co wy na to żeby się ścigać do gospody?- wykrzyczał Harry


*KRISTAL POV 
-Ej co wy na to żeby się ścigać do gospody?- krzykną ktoś za mną
-Ja się zgadzam- odpowiedziałam  -Dobra- powiedzieli wszyscy.
Szturchnęłam łydkami diamenta, a on ruszył galopem. Jechałam najszybciej w pewnym momencie zwolniłam. Wyprzedzili mnie Harry, Lou i Dawid. Obejrzałam się i nikogo nie zauważyłam skręciłam w małą
dróżkę, która prowadziła w głąb lasu, ale była krótszą drogą do gospody. Usłyszałam za sobą odgłos kopyt
odwróciłam się i zobaczyłam człowieka ubranego na ciemno z chustą na twarzy
                   

[coś wy tym stylu
-Dawaj koniku - szeptałam do diamęta. Odwróciłam się w do tyłu i nikogo nie zobaczyłam .
Spojrzałam do przodu i uderzyłam się o gałąź złapałam łuk przed upadkiem i runęłam.
-Cholera- syknęłam łapiąc się za ramie .Przed moimi oczami zatrzymał się koń z niego zszedł człowiek. Po chwili podeszło do niego jeszcze czterech-Kogo my tu mamy- klękną przede mną.
Wziął moją twarz w ręce chciała zdjąć maskę, ale złapałam jego rękę i szybko wstałam. 
Syknęłam łapiąc się za obolałą rękę. -Oj coś cię boli?- zapytała przesłodzonym głosem .
Klasnął w ręce, a do mnie zaczęło podchodzić dwóch chłopaków. Za pasa wyjęłam mały nóż 
byli coraz bliżej. Podbiegłam do jednego i wbiłam mu nóż w udo.
 Krzyknął głośno 
i upadł na ziemię. Drugiego uderzyłam w twarz i wbiłam nóż w rękę.
Skończył jak pierwszy.- macie ją złapać - 
syknął .Następni podbiegli do mnie szybko i jeden uderzył mnie w brzuch a ten obok pchnął mnie na 
ziemie. Kopnęli mnie w żołądek. 
Po czym złapali mnie za ręce 
i podnieśli. Ten co moim zdaniem wyglądał na
ich szefa podszedł do mnie i zdjął mi maskę.
 Wiedziałam że moje protesty no nic by się zdały. Jego mina wyrażała zdziwienie po czym walnął 
mnie w twarz.-Po tylu latach ktoś w końcu cię znalazł, a tym kimś jestem ja i co ja teraz pocznę.
Może tak by się tobą zabawić ?- przygryzł płatek mojego ucha, Stałam opanowana ale 
w mojej głowie był ogromny mętlik.
jego ręka powędrowała do moich spodni po czym z brutalnościom wpił się 
w moje usta. Do głowy przyszedł mi genialny plan, Oddałam pocałunek i wyrwałam ręce 
wplatając je w jego włosy zaczął całować mnie po szyi. Rozluźnił się a ja go walnęłam go w krocze.
Podbiegłam do łuku i strzał oraz róg. Dmuchnęłam w róg. Po czym na ciągnęła łuk i wycofała w trójkę   ludzi  -Chcesz nas tym pokonać malutka? - drwiąc sobie ze mnie - Co mocniej mam ciebie skóra bo wiesz po tych tekstach to bym zabiła cię w sekundę-
Syknęłam w jego stronę -Ale podobało ci się - powiedział zbyt pewny siebie chłopak -w twoich snach. Jesteś obrzydliwy - Za sobą usłyszałam szelest liści. Spojrzałam w tamtą stronę szóstka koni a na nich jeźdźcy podobnie ubrani do mnie . 
Wyjęli miecze zeskakując z koni. Opuściłam łuk w 
duł. Do.mnie podbiegł Niall z Dawidem . Próbowałam  ukryć twarz , ale nic mi to nie dało -O mój Jezu -
Wymskło  się Niallowi- Czemu mi nie powiedziałeś? - spojrzał z wyrzutem na Dawida 
-Nie mogłem- spuścił głowę w dół  -Do jasnej Cholery o co tu chodzi ? .!- krzyknęła. Niall wstał i odszedł chciałam pójść za nim ale Dawid mnie przeżywał 
-Musi pobyć sam - szepnął 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział 
Bardzo was przepraszam że  nie było go tak długo 
ale będę się starała żeby udało mi się następny napisać na następny łikend 
Przepraszam jeszcze na błędy 
  
             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz